Praca w doradztwie personalnym - prawdy i mity
Spotkaliśmy się z czwórką konsultantów pracujących w różnych doradztwach personalnych działających na terenie Warszawy. Pracują już od kilku lat w branży i zgodzili się porozmawiać z nami, na temat ich codziennej pracy. Czy spełniły się ich wyobrażenia?
Czego nie widzą oczy klientów? O tym wszystkim opowiedzą nam: Ania, Kasia, Adam oraz Robert.
Marek Kozłowski: Co zdecydowało o wyborze takiego, a nie innego miejsca pracy?
Adam: Ja zacząłem już od praktyk w trakcie studiów psychologicznych i tak już zostało. Pracuję dla dobrego brandu, najwyższa półka klientów, dobre zarobki na które nie narzekałem już na praktykach.
Kasia: U mnie to był zupełny przypadek. Koleżanka pracowała i zarekomendowała mnie szefom. Zaczęłam jako młodszy konsultant, obecnie jestem już senior konsultantem.
Robert: Ja podobnie jak Adam, zacząłem od praktyk i potem zmieniłem firmę, ale nadal jest to doradztwo.
Ania: Ja też jestem po praktykach.
MK: Wszyscy jesteście po studiach psychologicznych tak, jak np. Adam?
Kasia: Ja jestem po polonistyce, ale potem studiowałam podyplomowo Zarządzanie Zasobami Ludzkimi.
Robert: Ja jeszcze studiuję Zarządzanie i Marketing.
Ania: Ja jestem po SGGW, ale to chyba nie ma znaczenia. Przynajmniej nie miało, jak zaczynałam.
MK: Czyli wykształcenie nie jest istotne w tej branży?
Robert: Nie, liczy się skuteczność. To, jak szybko zrealizujesz projekt.
Kasia: Dokładnie. I do tego, żeby sprzedać go jak najdrożej.
Adam: Według mnie to powinno mieć znaczenie, ale różnie to bywa w branży.
Ania: Klienci często słyszą, że nasi konsultanci są doświadczeni, mamy dobrą markę, więc nikt nie wnika jaka jest prawda.
MK: No właśnie. Pomówmy o prawdzie w branży. Czy klienci zawsze dostają to, za co płacą?
A płacą niemało bo stawki to przecież między 15 a 28% wynagrodzenia rocznego na danym stanowisku.
Adam: My posiadamy sprawdzone narzędzia i mamy własne procedury zgodnie z którymi działamy, ale tam gdzie jest czynnik ludzki zawsze jest miejsce na błędy.
Robert: Ja przyznam, że u nas wszystko lepiej wygląda, niż jest naprawdę. Klient słyszy o narzędziach, krokach rekrutacji, doświadczeniu, a rzeczywistość wygląda inaczej.
MK: To znaczy jak?
Robert: To wielka ściema. Jak udaje nam się złapać klienta, to szukamy w tradycyjny sposób, lub nawet nie my, a studenci na praktykach obdzwaniają firmy w poszukiwaniu kandydata. Często nie mają pojęcia o stanowisku i nie wiedzą, jak rozmawiać, ale jak to mówi szefostwo - tak jest taniej i rentowność jest wyższa.
Ania: U nas też studenci robią dość dużo. Klient oczywiście jest poinformowany, że to doświadczeni search konsultanci, ale to bujda na resorach.
Kasia: U nas nie ma searchów. Wszystko robię ja sama i inni konsultanci.
Adam: Ja mam swojego searcha. Tzn. Jeden search konsultant „obsługuje" trzech konsultantów, ale realizujących projekty w tej samej branży.
MK: Kasiu, powiedziałaś że wszystko robisz sama. Możesz rozwinąć temat? Co należy do Waszych obowiązków?
Kasia: Wszystko. Prospecting - czyli wyszukiwanie klientów, pełna obsługa jeżeli chodzi o sprzedaż, przygotowanie umowy, negocjacje, wystawianie faktur, a czasem nawet windykacja. Do tego muszę utrzymywać określoną rentowność projektów oraz realizować cele sprzedażowe. Nie jest lekko.
Robert: Ja mam podobnie. A do tego cele praktycznie nierealne do realizacji.
Adam: Ja faktur nie wystawiam, ale zdarza mi się zadzwonić do klienta, jeżeli są jakieś opóźnienia w płatnościach. Nie należy to do moich obowiązków, ale czasem ja mam lepsze możliwości rozmowy niż dział księgowości.
Ania: W mojej firmie struktura jest złożona i pracuje wiele osób, więc windykacja to nie moja działka, ale sprzedaż jak najbardziej.
MK: Czy wszyscy sprzedajecie?
Ania: Ja tak.
Robert: Tak.
Adam: Tak.
Kasia: I ja też.
MK: A jeżeli chodzi o przygotowanie sprzedażowe, to przechodziliście jakieś szkolenia? Czy ktoś sprawdzał, jak sobie radzicie w negocjacjach?
Adam: My mamy stały cykl szkoleń, ale to tyle. Nikt mnie nie pytał, czy chcę to robić i czy lubię. To część tej pracy.
Robert: Ja od drugiego miesiąca dostałem target i usłyszałem, że brak realizacji jest jasną informacją dla obu stron i ma określone konsekwencje. Przyznam, że często jestem już zmęczony tą presją, a cele mają to do siebie, że mają jedną tendencję - wzrostową.
Kasia: Ja też sprzedaję, ale tego nie znoszę. Ciągłe pytania o ilość telefonów, maili, wysłanych ofert, spotkania sprzedażowe na których oklaskuje się najlepszych i współczuje tym gorszym. Czasem osiąga to granice śmieszności. Jak realizujesz target to czujesz się miesiąc, jak zwycięzca. Do tego nagrody kwartalne, premie i wyrazy wdzięczności od prezesów. Jak Ci się nie uda to nie istniejesz. Nie masz prawa głosu i w ogóle lepiej żeby Cię nie było dopóki nie osiągniesz sukcesu.
Ania: Ja też sprzedaję, ale nie miałam jeszcze szkoleń. Podobno mają być, ale to podobno to już słyszę od roku i nic. Teraz w tym kryzysie jest jeszcze gorzej, na szczęście mam w pracy ugruntowaną pozycję, więc nie boję się, że ją stracę.
MK: Macie dość chłodny stosunek do wykonywanej pracy. Wydaję się, że raczej nie jesteście zadowoleni z tego co robicie?
Ania: Wszystko zależy od miesiąca, ale u nas jest fajna atmosfera, wyjazdy integracyjne i przełożony też jest ok. W każdej pracy są lepsze i gorsze dni.
Adam: Ja jestem zadowolony. Dobrze zarabiam, pracuję w profesjonalnym środowisku i ciągle się czegoś uczę.
Robert: Ja już myślę, o zmianie, ale trzymają mnie zarobki.
Kasia: Ja też jeszcze jestem w firmie ze względu na pieniądze. Jako specjalista ds. personalnych zarabiałabym znacznie mniej i nie miałabym szans na takie premie.
Według mnie w tej branży można szybko wskoczyć na dobry poziom wynagrodzenia. Ja do tego jestem z małego miasteczka i w porównaniu z koleżankami zarabiam czasem dwa, trzy razy tyle co one.
MK: Czyli wynagrodzenia w Waszej branży są na wysokim poziomie? Możecie zdradzić jakie są to kwoty?
Adam: Ja nie chcę zdradzać, ale są to kwoty z czterema zerami, oczywiści w zależności o rentowności projektów i poziomu sprzedaży.
Ania: U nas senior konsultanci zarabiają między sześcioma a dziewięcioma tysiącami brutto plus premie.
Robert: W mojej firmie trochę mniej, ale podobnie.
Kasia: Ja mam piątkę podstawy, ale premie są wysokie. Szkoda tylko, że tak trudne do osiągnięcia.
MK. Jesteście już jakiś czas w branży. Co powiedzielibyście osobom, które chcą zacząć w niej pracować?
Robert: Dobre pieniądze, ale ciężko. Ja już chyba niedługo przejdę na stronę klienta.
Adam: Niech każdy kto zaczyna dokładnie sprawdza potencjalnego pracodawcę, jak w każdej branży. Ja sprawdziłem i nie żałuję. Czytać fora, artykuły, odwiedzać portale społecznościowe, pytać byłych pracowników. Jest wiele możliwości. Poza tym jest wiele firm, więc w razie czego można łatwo zmienić markę, a klientów zabrać ze sobą.
Ania: Sprawdzanie to podstawa. Każda branża ma swoje blaski i cienie, ale ja ze swojej strony polecam pilnować zapisów w umowie o pracę.
Kasia: Zgadzam się z Anią. To co w umowie a to co w życiu często mija się z rzeczywistością, ale to nie specyfika branży a może Polski? Sama nie wiem.
Dobre pieniądze, ale nie wyobrażam sobie tego robić przez resztę życia. Też myślę w perspektywie o pracy w dziale zasobów ludzkich, w dobrej firmie.
MK: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji projektów!
Imiona rozmówców zostały zmienione na ich życzenie.
Pozdrawiamy,
Zespół Employer Branding Club



